Autorem książki jest znany architekt, opozycjonista i polityk – Czesław Bielecki (1948). Z
pewnym dysonansem sięgnąłem po książkę tego autora, znając jego przekonania polityczne,
jednak znając też jasność i spójność jego wypowiedzi, które słyszałem – spróbowałem. Nie
żałuję.
Tytuł (co zdarza się rzadko) jest kwintesencją tego co znajdziemy w środku. Tak – znajdziemy
instrukcję użytkowania własnej głowy. Instrukcję kompleksową: jak zaprogramować („rutyna
może utrzymać ruch, ale go nie zapoczątkuje”), jak używać, jak dbać i konserwować, jak
robić drobne porządki, ale i generalne remonty we własnej głowie.
W dobie setek książek o samorozwoju, z których większość ma na okładce napis „światowy
bestseller”, zdziwiło mnie trochę, że architekt poszedł w tę stronę. Ale ta książka to nic
innego jak prezentacja praktycznego warsztatu zdyscyplinowanego człowiek, który chciał coś
osiągnąć. To połączenie trzech osób w jedną: doświadczonego rzemieślnika, analitycznego
naukowca i artysty wizjonera.
Wiarygodności dodaje jej doświadczenie autora, z którego wysnuwa swoje wnioski. Nie pisze
on o amerykańskim menadżerze, który coś tam zrobił, a amerykańscy naukowcy to zbadali, a
potem międzynarodowe firmy doradcze z wielkiej trójki sprzedały to tysiącom innych firm i
wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Nie, on pisze o sobie.
Wskazuje na pokoleniowe różnice. Pokolenie X – wychowane na książkach, pokolenie Y –
kształtowane przez telewizję i pokolenie Z – pod wpływem komputerów i internetu. Różnice,
które okazują się jednak pozorne, gdy uświadomimy sobie, że „informacja nie wystarczała
nigdy do zdobycia wiedzy, a wiedza nie dawała automatycznie umiejętności”. To inteligencja,
wsparta rozmową (dialogiem), a z czasem doświadczeniem – tworzą warunki dla
wykorzystania wiedzy i przeistoczenia jej w umiejętności.
Rozmowa (komunikacja), interakcja społeczna, zasada wzajemności w relacjach z ludźmi,
korzystanie dzięki temu z ich kapitału intelektualnego, jednym słowem WSPÓŁPRACA – to,
dla autora, główny z filarów sprawnego działania. Kolejne, to:
wytrwałość, czy wręcz upór w działaniu (3D – debata, decyzja, dyscyplina),
wizja, umiejętność wyznaczania i hierarchizowania celów i zadań (macierz
Eisenhowera, agenda, harmonogram),
czerpanie nauki z porażek (black box thinking – analizowanie zapisów z czarnych
skrzynek),
świadomość fizycznych zależności pomiędzy umysłem i ciałem (to faktycznie
jedność, którą trzeba czuć, a nie rozumieć),
mówienie, język jako narzędzie (wiadomo – lepszymi narzędziami łatwiej pracować),
pisanie i rysowanie (patrz wyżej, nawyk notowania, strona A4 jako standard
informacji, mapowanie myśli wzorowane na Leonardo da Vinci),
wizualizacja,
szacunek do czasu i świadomość jego bezwzględnej władzy (zasada Pareto 80/20),
dążenie do bycia dobry (najlepszym) w swojej działce – profesjonalizm,
przyzwoitość i odpowiedzialność „jeśli nie wiesz jak się zachować, to na wszelki
wypadek zachowaj się przyzwoicie” – A. Słonimski,
intuicja,
otwartość, uczenie się – rozwój.

Dodatkowe atuty tej książki to:
- zadania/ćwiczenia kończące każdy rozdział – pozornie proste, wymagające jednak wysiłku
intelektualnego i uświadamiające nam schematy, w których funkcjonujemy, - spis autorów wartych przeczytania, spis podzielony został na trzy części, autorzy
rekomendowani przed 12 rokiem życia, pomiędzy 12 i 16 oraz pomiędzy 16 i 20. Co później?
Zdaniem autora, później czytanie może być rozwijającą przyjemnością, bo po 20 urodzinach
lektury kształtują naszą osobowość już tylko w ograniczonym stopniu. Lista autorów
imponująca – deprymująco działa niestety fakty, że połowy z nich człowiek nie przeczytał.
Tym bardziej warto zajrzeć czasami szukając inspiracji w wyborze kolejnej książki.
Kojarzenie, uczenie się i doprowadzanie rzeczy do końca – triada rozwoju – to najważniejsza
lekcja którą ja wyciągnąłem z tej książki. I jeszcze trafne powiedzenie, któremu autor
przypisuje kresowe korzenie: „trzeba mieć pojęcie o wyobrażeniu”.